czwartek, 18 czerwca 2015

O damskich pomocnikach na lato i ponownym natarciu Dresden Plate :)


Chociaż może nie tylko na lato, nie wiem…

Uszyłam tych kosmetyczek kilka, początkowo pojedyncze egzemplarze dla Anutki, Siostry, Mamy, przed Wielkanocą kolejne trzy… A że w rodzinie kobietek nie brak, rozeszły się jak ciepłe bułeczki, nie zdążyłam nawet sfotografować. Tym razem powstała kolejna seria, bo znowu potrzebowałam drobiazgów na prezenty, ale i też postanowiłam wykorzystać wszystkie bigle (aż w Czechach! dokonałam hurtowego zakupu pięciu sztuk 🙂 ). Pomocna mi była jedna z ulubionych linijek, Dresden Plate.

Pierwszą kosmetyczkę z tej serii zaprezentowałam w poprzednim poście, zamieszkała w Jolcinej torebce i pewnie dobrze jej tam. A teraz prezentuję kolejne. Każdą z obu stron.


Druga kosmetyczka jest w zasadzie symetryczna:

1-IMG_1042r1-IMG_1044r


Trzecia, moja faworytka, ma strony różniące się nieco i czeka jeszcze na przytwierdzenie sowy. Jest zarezerwowana dla przesympatycznej osoby.

1-IMG_1055r1-IMG_1057e


Czwarta znalazła natychmiast właścicielkę, wywołując po skrupulatnych oględzinach komentarz „że tobie się tak chce…”. Ano chce 🙂 . Jeszcze tak.

1-IMG_1048r1-IMG_1049r


W sumie wyglądają jak trzy siostry, każda jest jednak inna :). Miałam fajną zabawę z łączeniem wzorów i kolorów. Tkanin (metalizowanych) nabytych na początku roku było dość i bigli kilka, mogłam więc popuścić wodze fantazji. Postanowiłam, że nie schowam materiałów na torebeczki do szuflady, z pewnością uległyby zapomnieniu, przynajmniej na czas jakiś, jak nie na zawsze. A tak – proszę bardzo, zamiast żelastwa i kilku szmatek są kolorowe pomocniki damskie 🙂 . Szyło się fajnie (na maszynie) ale przytwierdzanie do bigla nie było miłe, oj nie! Ukłułam się nie raz, nie dwa, natrudziłam ze znajdowaniem otworków… Musiałam używać bardzo cieniutkiej igiełki, bo trafić w dziurkę można było jedynie po skosie… Skończyłam. I jak wyszło?


Na koniec – piąty odmieniec, choć z tkaniny użytej do poprzednich kosmetyczek. Przygarnięty przez moją Mamę dla przyjaciółki. Co to się porobiło! :))) .

1-1-IMG_1063r


I to by było na tyle…


komentarze (12)

    1. MałgorzataMałgorzata Autor wpisu

      Bardzo się cieszę, że taki drobiazg Cię uszczęśliwił :). Ty po prostu umiesz się cieszyć.

      Odpowiedz
  1. Anna Dutkiewicz

    Ja to w ogóle jestem chyba największą uszytkową szczęściarą !! a co torebeczek to wszystkie piękne! choć jeśli miałabym wybierać z tych przedstawionych na ostatnim zdjęciu to chyba granatowa w kwiatki porwała moje malutkie serduszko 🙂

    Odpowiedz
    1. MałgorzataMałgorzata Autor wpisu

      Chyba nie chyba!
      Ta, która porwała Twoje serduszko jest czarna :), ale w kwiatki. No i prezentowana w dobrym towarzystwie sama nieźle wypadła!

      Odpowiedz
  2. Krysia

    Zdolnaich z Ciebie, nie dość, ze sama masz frajde z pracy tworczej to jeszcze innym radośc dajesz takimi niezwykłymi, bardzo indywidualnymi prezentami. Podoba mi się ta z czerwonym motylem, choć na drugiej stronie niebieskie motyle wydają mi się zbyt duże. Ta granatowa z kwiatuszkami jest również bardzo ciekawa.

    Odpowiedz
  3. ElaEla

    To takie odrobinki lata schowane w torebkach:) Tylko jak używać, by nie zniszczyć, chyba zostawić trzeba byłoby tylko do ozdoby i wzbudzania pozytywnej chęci „have must” u innych babeczek:). Już widzę kobietki w klubie Gosinych odrobinek lata:). Ciekawe czy łączyły by je jedynie kosmetyczki. Śliczniusie są, śliczniusie, ale poranionych paluszków twórczyni troszkę żal.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *