Widok przez okno na wiosenny ogród, albo z ogrodu na pokój, jak kto woli. Albo rzecz o “drutowaniu”.
Poduszka będzie częścią kompletu, który stworzyłam pięć lat temu! I pasuje do niego jak ulał, a adresatką jest osoba pasjonująca się robieniem na drutach. Kiedy “odkryłam” obrazek z paniami z kółka robótkowego, od razu wiedziałam do kogo pasuje ta sceneria.
Dawno nic nie szyłam. Przez ostatnie dwa lata głównie zajmowało mnie malowanie, farbami, nie igłą i nitką. Tym chętniej usiadłam do maszyny.
Okazało się, że w moich szmatkowych zbiorach są tkaniny, o których niemal zapomniałam. Przejrzałam i uporządkowałam chyba wszystkie z nich. I cieszy mnie, jak pomału, bo pomału, ale topnieją te zasoby tkanin. Najchętniej zagospodarowałabym wszystko, jednak to się chyba nie uda prędko, o ile w ogóle. Tak czy inaczej, w najbliższym czasie mam zamiar uszyć/skończyć kilka rzeczy.
Wymiary: 45 cm x 60 cm.




Ach, wszystko na tej podusi jest moje: praca (biedna dziewczynka), koteczek (tak przymilny jak moja Kizia), dzierganie (mam chwilowy zakaz a nadzieję wielką), muzykowanie (zespół ludowy, ale co tam), pisanie (malutkie formy, ale zawsze), wszechobecna natura (zimowo solidnie pokrzywdzona) ,wymarzony wnuczek (nawet podrośnięty). O pomocniku tropiciela zagadek nie wspomnę. Krótko podsumowując – PRZECUDOWNOŚĆ.
I cóż tu więcej dodać, jak wszystko tak ładnie opisałaś 🙂
Gosiu poduszka jest cudna. Pokazuje historię….
Ciekawe.
Dziękuję.
Myślę, że to moje szycie i blog w ogóle są już historią 🙂
Ale jakoś szkoda mi zamknąć, bo to jakby mój szyciowy pamiętnik.
z ogrodka na pokoj, urocze, pozdrawiam
Również pozdrawiam.