To kolejna rzecz “do wymiany”. Podkładka pod talerzyk (z codziennym drugim śniadaniem w pracy) zastąpi inną, która była z pewnością jedną z pierwszych patchworkowych rzeczy, jakie stworzyłam lata temu.
Wygląda na to, że spodobała się.
To kolejna rzecz “do wymiany”. Podkładka pod talerzyk (z codziennym drugim śniadaniem w pracy) zastąpi inną, która była z pewnością jedną z pierwszych patchworkowych rzeczy, jakie stworzyłam lata temu.
Wygląda na to, że spodobała się.
Podkładki uszyłam dość dawno, zdjęcia znalazłam podczas porządkowania albumów.
Dobre zdjęcia na powitanie wiosny.
Te kilka drobiazgów uszyłam dla Basi. Ku mojej radości dotarły dzisiaj na miejsce i dziś także dostałam przesyłkę od Basi.
Ostatnia niedzielna wędrówka, po dwóch tygodniach kwarantanny była dla mnie wyjątkowo przyjemna.
Myślę, że jak ktoś zechciałby zacząć przygodę z patchworkiem, to takie podkładki są doskonałym poligonem doświadczalnym. Proste, z kwadratów i myślę, że po prostu ładne. Pod warunkiem, że lubi się niebieski kolor.
Nie mogłam się oprzeć uszyciu tych dwóch małych obrazków – podkładek. To kolejne wykorzystanie kawałeczków tkanin pozostałych po uszyciu drzew lata.
Dziś pokazuję dwa drobiazgi pod filiżankę lub kubek. Obrazki z tkaniny w słoneczniki, którą niejednokrotnie wykorzystywałam w moich pracach. Po raz pierwszy są tak wyeksponowane.
Zdjęcie powyżej ma wydźwięk nieco żartobliwy, ale rzeczywiście kolory podkładek dobrałam tak, że pasują do quiltu wiszącego w naszym domu.
No cóż, czemu nie?
Komplet słonecznych podkładek, tym razem między innymi z tkaniną, której użyłam pierwszy raz. W środku każdego obrazka jest mały uroczy ogródek. Z krasnoludkiem albo bez 🙂