piątek, 6 kwietnia 2018

Ścinniuszek parkowy ;)



Kolejny ukłon w stronę wiosny i kolejne wykorzystanie skrawków tkanin. Sporo ich ubyło w moim pudle.


Kawałki tkanin od Ewy, Joanny, trochę moich i powstało tło tej pracy. Są naszyte na zakładkę, na sprasowane poliestrowe wypełnienie, dość sztywne. Dość długo zastanawiałam się co dalej z powstałym patchworkiem, stworzonym żeby wykorzystać kolejny pakiet ścinków, bez specjalnego pomysłu na kontynuację.

Po spacerze w miejscowym parku, gdzie przyglądałam się krzątaninie różnych zwierzątek i bujnie rozwijającej zieleni, postanowiłam stworzyć gniazdo ukryte wśród roślin. Niektóre liście są odwzorowaniem tych prawdziwych.



A przy okazji…

Postanowiłam powiększyć obrazek o passe-partout. Zdjęcia poniżej pokazują jak to zrobiłam. Dookoła równo przyciętej pracy doszyłam ramkę szerokości trzech centymetrów.

Dla ułatwienia, a przede wszystkim pewności, że wszystko będzie należycie się trzymać, najpierw podkleiłam łączone brzegi kamelówką szerokości czterech centymetrów. Być może takie rozwiązanie nie jest przyjęte, ale ja się tym zupełnie nie przejmuję i szyję jak mi się podoba, dążąc do efektu, jaki mam zamiar osiągnąć.


Praca powstała z chaosu różnych tkanin i kolorów, ptaszka w gniazdu raczej się wypatruje niż go widzi, ale przecież w naturze właśnie tak jest 🙂 Cóż, nieco poniosła mnie fantazja…


Wymiary: 46 cm x 62 cm.


komentarze (24)

  1. WiolaWiola

    Piękny obrazek Małgosiu. Jestem zachwycona Twoją pomysłowością. Ścinniuszek parkowy to odkryty przez Ciebie nowy gatunek, gratuluję bystrego oka;)

    Odpowiedz
    1. MałgorzataMałgorzata Autor wpisu

      Dziękuję Wiolu serdecznie 🙂
      Był Szukarek Łąkowy, teraz zawitał Ścinniuszek, ot takie zabawy dużej dziewczynki. Sprawia mi ona moc przyjemności 🙂

      Odpowiedz
  2. KasiaKasia

    Ścinniuszek parkowy jest dla mnie łąką, na której chciałabym poleżeć niczym Dyzio Marzyciel. Jesteś Gosiu niemożliwa. To jest przecudne i takie kolorowe.

    Odpowiedz
    1. MałgorzataMałgorzata Autor wpisu

      Trochę ten chaos kolorów i wzorów stonowałam roślinnością i oprawą.
      Mam szczęście, nareszcie mogę robić to co lubię i chcę, to dar. Doceniam.

      Odpowiedz
  3. KasiaKasia

    Położył się Dyzio na łące,
    Przygląda się niebu błękitnemu
    I marzy:
    „Jaka szkoda, że te obłoczki płynące
    Nie są z waniliowego kremu…
    A te różowe –
    Że to nie lody malinowe…
    A te złociste, pierzaste –
    Że to nie stosy ciastek…
    I szkoda, że całe niebo
    Nie jest z tortu czekoladowego…
    Jaki piękny byłby wtedy świat!
    Leżałbym sobie, jak leżę,
    Na tej murawie świeżej,
    Wyciągnąłbym tylko rękę
    I jadł… i jadł… i jadł…”

    W twojej pracy jest wszystko…………..

    Odpowiedz
  4. ElaEla

    Ścinuszek łąkuszek przywołał cieplutką wiosnę i chwała mu za to:) Zachwyciłam się tym bajecznym obrazkiem. Podbieram od niego energię – dzięki wielkie.

    Odpowiedz
    1. MałgorzataMałgorzata Autor wpisu

      Szyte na zakładkę oznaczało w tym przypadku, że brzegi tkaniny nie przylegały do siebie (czyli jeden kawałek materiału nie leżał jeden obok drugiego), tylko jeden zachodził na drugi. Mniej więcej 0,5 cm. Gwarantowało to dobre ich połączenie gęstym zygzakiem.

      Odpowiedz
        1. MałgorzataMałgorzata Autor wpisu

          Nie, nie podklejam. Prościej jest ułożyć skrawki tkanin na ocieplinie z klejem i po prostu zaprasować bez pary, wszystko się ładnie naklei i nie trzeba spinać szpilkami. Tak jest najszybciej i często korzystam z tego sposobu przy małych art quiltach. Można też inaczej – ułożyć pierwszy i drugi rządek pasków, spiąć szpilkami i połączyć zygzakiem oba. I tak po kolei. Nie polecam owaty, w zasadzie ją w tym wypadku wykluczam. Dobre są wypełnienia igłowane, a jeszcze lepsze sprasowane poliestrowe. Najlepsza jako wypełnienie jest bawełna, oczywiście 🙂 To moja opinia, każdy wypracowuje sobie swoje sposoby.

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *